doradevil blog
 



2006-03-20 19:18:41 >>

Upadły Anioł...




Wczoraj byłeś na szczycie
Dzisiaj spadłeś na dno
Załujesz, że wszystko to
Tak źle potoczyło się.
Kiedyś miałeś przyjaciół
Kiedyś wspaniałą dziewczynę.
Rodzina Cię kochała
Chowała najlepiej jak umiała.
Dawała pieniądze na Twoje zachcianki
Miałeś przy sobie wszystko.
Tarzając w forsie się
Szczęśliwe życie miałeś.
Jednego jednak nie wiedziałeś.
Przyjaciele lecąc na Twoją kasę
W chuja robili Cię stale.
Na swej osiemnastce przecholowałeś
Zbyt mocno komuś zaufałeś.
Wtedy poraz pierwszy
Używaną igłę w żyłę sobie dałeś.
Wtedy Twoje życie zaczęło się walić.
Straciłeś kasę, przyjaciół, rodzinę
Błędnie myśląc, że zrozumie - dziewczynę
Miałeś ochotę się zabić
Ale nie poddałeś się.
Postanowiłeś walczyć
Co w Tobie spodobało mi się.
Tego pamiętnego dnia
Czekając na pociąg
Ciebie spotkałam.
Usiadłam obok i zaczęłam rozmowę.
W Twoich oczach bowiem widziałam wielki smutek.
Miałeś śliczne oczy
Niebieskie jak morze.
Nie wstydząc się niczego
Na szyję rzuciłam Ci się w pokorze.
Też miałam piekło w domu
Nie chciało się mną opiekować nikomu.
Wzięłam kasę i odeszłam
Pochodziłam trochę i tu trafiłam.
Opowiadałeś mi swym słodkim głosem
Jak to los parszywie pograł na Tobie.
Chamstwa kiedyś bliskich Ci ludzi
Nie mogłam znieść
Więc postanowiłam Ci pomóc.
Z chodnika pomogłam Ci się podnieść
Mówiąc, że mam trochę kasy.
Wolałam zostać z Tobą
Niż odjechać w siną dal.
Zostawiając Ciebie, rodzinę
Przyjaciół i szmal.
Poszliśmy razem do kliniki
Gdzie operację miałeś mieć.
Czekałam wiele godzin
I niecierpliwiłam się.
Gdy usłyszałam, że mogę odwiedzić Cię
Cieszyłam niezmiernie się
Z radości skacząc.
Wszystko było w porządku.
Wszystko jak najlepiej.
Byłeś słaby, nieprzytomny
Ale wiem, że do miłości zdolny.
Siedziałam przy Tobie
Dopóki nie obudziłeś się.
Mówiłeś słabym głosem
Że na lepsze nie łudziłeś się.
Dziekowałeś, że pomogłam
Myśląc, że bezinteresownie.
Lecz nie wiedziałeś jednego.
Zrobiłam to, bo Cię kochałam.
Nie mogłam patrzeć jak w smutku umierasz
Nie mogłam patrzeć jak tęsknota za kimś w Tobie się wzbiera.
Wybuchnęłam płaczem
Ty mnie przytuliłeś.
Wszystko zrozumiałeś
I od tej pory życie ze mną dzieliłeś.
Kochałeś mnie mocno
Jak ja kochałam Ciebie.
Gdy było zimno mocno tuliłeś mnie.
Do końca naszego istnienia
Za rozmowę, miłość, ratunek
Wielbiłeś mnie.
Leżąc w szpitalnym łóżku
Bałam się o Ciebie.
Byłeś taki słaby, niewinny
Aczkolwiek kochany.
Gdy wyzdrowiałeś
Serdecznie mi podziękowałeś.
Wróciłam z Tobą do domu
Nie mówiąc o Twojej przeszłości.
Nie chciałam, by w moim sercu
Poza Tobą było więcej gości.
Ty byłeś jedyny, najukochańszy
Mój skarb najdroższy
Na zawsze przy mnie zostawszy.
Za każdym razem, gdy dziękowałeś
Tamtą chwilę sobie przypominałam.
Bałam się o Ciebie, bo Cię kochałam.
Mówiąc to Tobie, sam powiedziałeś:
"Bóg chciał, by nasze serca
Złączyły się na stałe."
Kończąc ten piękny dzień
Namiętnie mnie pocałowałeś.

skomentuj (1)